Przewozy okazjonalne – czyli jak kilka razy popsuć tę samą ustawę

 

Święta Wielkanocne to jeden z tradycyjnych terminów ślubów. Jeśli jednak ktoś postanowił w ostatnie święta skorzystać z oferty przewiezienia do ślubu takim pojazdem jak na zdjęciu obok, jest wielce prawdopodobne, że uczestniczył w złamaniu prawa. Od 7 kwietnia 2012 r. organizowanie przewozów m.in. takimi pojazdami jest już bowiem nielegalne. Zaniepokojonych Czytelników spieszę uspokoić – ustawodawca nie stał się nagle wrogiem pojazdów luksusowych. Zakaz oferowania przewozów ślubnych charakterystycznymi pojazdami nie jest bowiem wynikiem złej woli, a tylko krótkowzroczności i niekompetencji ustawodawcy. Choć rzeczywiście czasami nie wiadomo, co jest gorsze.

Słuszny cel nowelizacji

W dniu 7 kwietnia 2011 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o transporcie drogowym (opublikowana w Dz.U. Nr 48, poz. 247), która stanowi (w art. 18 ust. 4a i 4b), iż przewóz okazjonalny osób dopuszczalny jest wyłącznie w przypadku pojazdów zabytkowych oraz pojazdów przeznaczonych do przewozu powyżej 7 osób łącznie z kierowcą. Wszelkie pozostałe przewozy osób przy użyciu samochodu mogą być wykonywane wyłącznie taksówkami. Osoby świadczące usługi przewozu okazjonalnego osób przed wejściem w życie ustawy miały rok na dostosowanie się do nowych przepisów – stąd zakaz zaczął w praktyce obowiązywać od 7 kwietnia 2012 r.

Intencje ustawodawcy jak zawsze były dobre – miano zamiar ograniczyć zakres świadczenia usługi przewozu osób jako konkurencji dla taksówek. Zapewne szereg Czytelników zetknął się z tym zjawiskiem, zwłaszcza pod Dworcem Centralnym w Warszawie, gdzie często można natknąć się na pojazdy przypominające taksówki, w których ceny są jednak nierzadko wielokrotnie wyższe. Tego rodzaju usługi przed wspomnianą nowelizacją nie były niczym uregulowane, a osoby je świadczące nie miały – inaczej niż taksówkarze – żadnych ograniczeń co do wymogu kompetencji, wysokości cen, sposobu oznakowania itp.

Wykonanie zdecydowanie gorsze

Niestety – jak to już wielokrotnie miało miejsce – ustawodawca nie potrafił należycie zrealizować swojego celu i stworzył regulację, która – mówiąc językiem potocznym – wylała dziecko z kąpielą. Rzeczywiście bowiem uniemożliwiono konkurencję z taksówkami, ale jednocześnie pozbawiono prawa do prowadzenia działalności szereg przedsiębiorców, którzy z przewozami taksówką nie mieli nic wspólnego. Typowym przykładem są właśnie wspomniane firmy oferujące przewozy luksusowym pojazdem z kierowcą z okazji ślubów czy innych uroczystości. Trudno zrozumieć, jakie racje miałyby przemawiać za zakazem prowadzenia tego rodzaju działalności, biorąc pod uwagę, iż działają one na całkowicie odmiennych zasadach niż przewóz taksówkami. Nowelizacja penalizuje – za złamanie zakazu grozi grzywna w wysokości 15.000 zł – także przejazdy organizowane przez hotele i inne instytucje, które nierzadko oferują możliwość przejazdu samochodem hotelowym za określoną opłatą na lotnisko czy na dworzec.

Niezrozumiały upór

Błędy zdarzają się każdemu, choć dobrze byłoby, gdyby ustawodawcy przytrafiały się one jak najrzadziej. Gorzej jednak, gdy ktoś tkwi w swoim błędnym przekonaniu pomimo zwrócenia mu uwagi. Okazuje się bowiem, że przed opisanymi powyżej negatywnymi konsekwencjami przestrzegano posłów w opinii Biura Analiz Sejmowych. Padły w niej m.in. następujące stwierdzenia: Wydaje się, że autorzy skupieniu na głównym celu stawianym przed projektem zapomnieli, że kategoria przewozów okazjonalnych jest obecnie pojemna i obejmuje także inne zjawiska poza opisanym powyżej przewozem osób (alternatywne taksówki – przyp. PJ). Z uwagi na powyższe zasadnym wydaje się poddanie analizie kręgu podmiotów, na które projekt w proponowanym brzmieniu będzie oddziaływał. Jak się można domyślić, w dyskusji nad projektem w komisji sejmowej nie było jakichkolwiek odniesień do treści opinii.

Mądry poseł po szkodzie?

Posłowie dostrzegli wspomniane mankamenty ustawy i postanowi usunąć mankamenty wspomnianej regulacji, uchwalając w dniu 30 marca 2012 r. nowelizację ustawy o transporcie drogowym. Pytanie jednak, czy w tym wypadku nie znajdą zastosowania słowa Jana Kochanowskiego, że Polak i po szkodzie głupi. Nowe zapisy – jakkolwiek zmierzające w dobrym kierunku – są bowiem mocno kontrowersyjne i wielu problemów nie rozwiązują. Rzeczywiście zgodnie z nowym brzmieniem art. 18 ust. 4b ustawy przewozy okazjonalne będzie można wykonywać także innymi pojazdami niż zabytkowe bądź przeznaczone dla przewozu więcej niż 7 osób. Problem w tym, że możliwość taką obwarowano szeregiem warunków takich jak:

  • wykonywanie przewozu osobiście przez przewoźnika lub zatrudnionego przez niego kierowcę,
  • konieczność zawarcia pisemnej umowy w siedzibie przewoźnika
  • konieczność uiszczenia opłaty ryczałtowej za przewóz w formie bezgotówkowej lub gotówką w siedzibie przedsiębiorcy przed rozpoczęciem przewozu
  • pojazd służący do przewozu musi być wyłączną własnością przewoźnika

Rozumiem potrzebę walki z patologiami, ale wymóg zawierania pisemnej umowy i to w siedzibie przewoźnika jest pozbawiony jakichkolwiek podstaw. Przecież szereg tego rodzaju umów (np. o przewóz podczas ślubu) zawiera się w formie choćby wymiany maili. Niezrozumiałe jest również dlaczego, opłata musi zostać uiszczona z góry – przecież wyraźnie narusza to interesy konsumentów, którzy zapewne woleliby mieć możliwość zapłaty części po wykonaniu usługi, co zwykle stanowi gwarancję tego, że do realizacji usługi dojdzie. Zdecydowanie najbardziej nieuzasadnionym zapisem jest jednak wymóg, by pojazd wykorzystywany do przewozu stanowił wyłączną własność przewoźnika. To uniemożliwia prowadzenie działalności wszystkim podmiotom, które korzystają z leasingu a często również kredytu na zakup pojazdu (często bank zastrzega sobie własność części udziałów w pojeździe). W praktyce może to wymusić zakończenie prowadzenia działalności przez szereg przedsiębiorców.

„Wyrządzimy ludziom krzywdę”

Co najbardziej zdumiewa w postępowaniu posłów? Ponownie zdawali sobie sprawę z negatywnych konsekwencji nowelizacji, a jednak świadomie za nią głosowali, licząc na to, że może w Senacie zostanie poprawiona. Dowodzi tego poniższy zapis rozmowy w komisji sejmowej (dostępny również tutaj):

Sekretarz stanu w MTBiGM Tadeusz Jarmuziewicz:
Ja werbalnie z trybuny poparłem, natomiast mam taką refleksję, panie pośle, a mianowicie, co z leasingiem i współwłasnościami. Wywalimy parę interesów do góry, a nie to jest naszą intencją, szczególnie leasing, te drogie niezwykłe samochody mogą być kupowane w leasingu. Jeżeli mówimy o wyłącznej własności, to zakopiemy gości, po prostu ich skrzywdzimy.

Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO):
Proszę.

Poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS):
Panie ministrze, tutaj właśnie polemizuję z problemem, który mieliśmy i o którym dyskutowaliśmy wcześniej. Była współwłasność, to jest najważniejszy problem.

Sekretarz stanu w MTBiGM Tadeusz Jarmuziewicz:
Współwłasność? A leasing?

Poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS):
Ten problem nie był w ogóle z terenu, bo tu chodzi o przedsiębiorcę, który ma kilka samochodów, to nie jest sieć samochodów. Zawsze kredytem może to załatwić, zawsze może sobie poradzić.

Sekretarz stanu w MTBiGM Tadeusz Jarmuziewicz:
Jestem rozdarty, naprawdę, boję się, że robimy krzywdę paru ludziom.

Poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS):
Panie przewodniczący, jeżeli rzeczywiście ta poprawka będzie odrzucona, to ja do protokołu oznajmiam, żeby nie było potem takich wystąpień, jak dzisiaj, że system zostanie całkowicie rozszczelniony. Dziękuję. Wiem i znam sytuację na rynku.

Sekretarz stanu w MTBiGM Tadeusz Jarmuziewicz:
Znaczy, to już jest doprecyzowane w tej chwili. Pan jeszcze mocniej dociska, tylko, że przy tej okazji chyba wylewamy dziecko z kąpielą, robimy ludziom krzywdę. Ja werbalnie z trybuny poparłem, natomiast nie zdałem sobie sprawy ze skutków, że forma własności może być inna, znaczy forma prawa władania tym.

Poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS):
Czyli pan, panie ministrze, kręcisz, z trybuny co innego, tutaj co innego. Dziękuję.

Przewodniczący poseł Zbigniew Rynasiewicz (PO):
Przechodzimy do rozstrzygnięcia. Proszę, pan poseł, proszę.

Poseł Stanisław Huskowski (PO):
Mnie się wydaje, że i tak zwrócimy się do Senatu, do kolegów senatorów, żeby wnieść poprawkę, niestety, do pkt 2 lit. c, w związku z czym, skoro i tak to w Senacie będzie jeszcze debatowane, to może przyjmijmy poprawkę proponowaną w tej chwili przez pana posła Tchórzewskiego, a dopiszemy leasing w Senacie.

Polski proces ustawodawczy w pełnej krasie.

W tym kontekście pomyłka w dodanym art. 18 ust. 5, gdzie zamiast 8 osób (jest to pierwsza liczba naturalna powyżej liczby 7 wynikającej z art. 18 ust. 4a) wpisano 9 osób, wydaje się zupełnym drobiazgiem.

Nadzieja w Senacie…

Miejmy nadzieję, że rzeczywiście Senat stanie na wysokości zadania. Postaram się tej kwestii przyglądać, choć czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że merytoryczne racje nie mają znaczenia w starciu z machiną urzędniczą (vide zmiana rozporządzenia Prezydenta w sprawie przekazania rozpoznawania innym wojewódzkim sądom administracyjnym niektórych spraw z zakresu działania Głównego Inspektora Transportu Drogowego, która pomimo moich interwencji do dnia dzisiejszego nie została przeprowadzona)

Spodobał Ci się ten artykuł?

Subskrybuj bloga, a otrzymasz wiadomość e-mail o każdym nowy wpisie

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Zmiany w przepisach i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Przewozy okazjonalne – czyli jak kilka razy popsuć tę samą ustawę

  1. Szkoda w ogóle strzępić języka na takie „kwiatki” ustawodawcy. To nie pierwszy przypadek kiedy posłowie nie słuchają Biura Analiz Sejmowych. Z drugiej strony, za niedługo możemy mieć o wiele łatwiejszy dostęp do usług przewozu taksówkami, biorąc pod uwagę pana „pozytywnie zakręconego na punkcie delegalizacji” Ministra Sprawiedliwości…

  2. No i jeszcze jedno… kto wie gdzie jest siedziba przedsiębiorcy jednoosobowego? 🙂 (ten sam błąd jest w noweli K.s.h. dot. przekształcenia przedsiębiorcy jednoosobowego w sp. kapitałową).

  3. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    Dzięki Błażeju za komentarz 🙂 Do tego, że ustawodawca robi błędy i nie słucha się opinii jestem już – niestety – przyzwyczajony. Ale to że ma świadomość, że może iluś osobom wyrządzić szkody, ale przechodzi nad tym do porządku dziennego, jest jednak szokujące. Pokazuje też kompletne oderwanie od rzeczywistości. Tekst w stylu – niech sobie załatwią kredytu pokazuje, że poseł chyba nigdy nie brał kredytu na samochód, gdzie standardem jest przewłaszczenie części udziałów w samochodzie na bank. Swoją drogą zastanawiam się, czy w sytuacji gdy samochód jest przedmiotem wspólności majątkowej małżeńskiej, można mówić o wyłącznej własności? Jeśli nie, to mamy kolejny powód, żeby do takiej regulacji nie dopuścić. Ale to pewnie Agnieszka musiałaby się wypowiedzieć.

    A co do siedziby masz rację – ale pewnie to będzie interpretowane jako miejsce prowadzenia działalności.

  4. Jak ktoś, przewożąc np. narzeczonych do ślubu dostanie karę to nie robiłbym nic innego tylko przechodziłbym całą drogę odwoławczą, aż do momentu w którym można byłoby wnieść skargę konstytucyjną. Naruszenie swobody prowadzenia działalności gospodarczej jest ewidentne, nie mówiąc już o zasadach poprawnej legislacji…

    A że posłowie mają gdzieś ludzi… ? Cóż… dobrze, że nie zamierzają wprowadzać projektów jak we Francji, gdzie w toku prac legislacyjnych jest projekt przyznający możliwość wpisania się do adwokatury byłym posłom oraz innym urzędnikom, którzy brali udział w legislacji, bez konieczności ukończenia studiów prawniczych :))

  5. Lech pisze:

    Pawle, zupełnie nie zgadzam się z Tobą, że rynek taksówek powinien być regulowany, ponieważ [i tutaj lista nieszczęść]. Niektóre argumenty wydają się słuszne, ale tylko pozornie. Na przykład „mafie taksówkowe” – jak sama nazwa wskazuje, składają się z taksówkarzy, a niekoniecznie z „przewozów”. Zresztą do zwalczania tego wystarczy trochę asertywności u klientów („taksówkarz” ma udowodnić, że umawiał się na 30zł/km, a nie 3zł/km), trochę kontroli u osób świadczących tego typu usługi, być może trochę skazań z art. 286kk, resztę załatwi rynek.

  6. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    Do wielu rzeczy wystarczyłoby trochę asertywności konsumentów, ale ponieważ nie zawsze można na nią liczyć, wprowadza się regulacje, żeby chronić konsumentów. Temu służyć ma choćby koncepcja niedozwolonych klauzul umownych. Ale zgadzam się, że lepiej byłoby zawód taksówkarza w ogóle zderegulować niż zakazywać iluś osobom legalnego prowadzenia działalności gospodarczej.

  7. Arti pisze:

    Panowie, a co gdyby Młoda Para płaciła za wynajęcie samochodu do sesji zdjęciowej a przewóz do ślubu miałaby „w cenie” ?

  8. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    Obawiam się, że taka konstrukcja by nie przeszła – to wciąż byłby w pewnym zakresie przewóz osób, niezależnie od tego, jak się za tę usługę płaci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.