Wina umyślna i rażące niedbalstwo przewoźnika cz. 1

Odpowiedzialność przewoźnika za szkody w przesyłce i opóźnienie w przewozie zarówno w ruchu krajowym jak i międzynarodowym podlega rozmaitym ograniczeniom zarówno do co zasady jak i wysokości. Jednym ze sposobów na uniknięcie tych ograniczeń ze strony poszkodowanego jest powołanie się na winę umyślną bądź rażące niedbalstwo przewoźnika.

Zasada ryzyka

Odpowiedzialność przewoźnika wynikająca z umowy przewozu opiera się na zasadzie ryzyka. Z tego względu przewoźnik może zostać zmuszony do wypłaty odszkodowania, nawet jeśli dochował najwyższej staranności przy wykonywaniu swojego zobowiązania. Stanowi to znaczące ułatwienie dochodzenia roszczeń przez osobę poszkodowaną, która w wielu wypadkach nie byłaby w stanie wykazać nienależytego spełnienia świadczenia przez przewoźnika, jako że nie dysponuje wiedzą w jaki sposób towar był transportowany. Zaostrzone podstawy odpowiedzialności przewoźnika są w znacznym stopniu rekompensowane przez katalog wyłączeń, korzystnych dla przewoźnika domniemań oraz ograniczeń wysokości odszkodowania. Dzięki takiej regulacji interesy obu stron umowy przewozu są w podobnym stopniu chronione, a bezwzględnie obowiązujący charakter większości norm prawa przewozowego sprawia, że silniejsza ekonomicznie strona umowy nie jest w stanie narzucić warunków naruszających równowagę wynikająca z przepisów prawa.

Gdy przewoźnik zawinił

Regulacja, w której odpowiedzialność przewoźnika jest taka sama niezależnie od poziomu staranności przy wykonywaniu zobowiązania, miałaby jednak efekt demotywujący. Przewoźnikom nie musiałoby zależeć na wysokiej jakości świadczonych usług, gdyż w każdym wypadku odpowiadaliby na tych samych zasadach. Z tego względu zrozumiałe jest, że zarówno w przepisach krajowych jak i międzynarodowych wprowadzono postanowienia, które piętnują nienależyte wykonywanie obowiązków przez przewoźnika. Chronią one zarazem osobę uprawnioną przed wykorzystywaniem przez przewoźników ograniczeń odpowiedzialności wynikających z przepisów w sytuacjach, gdy na taki przywilej przewoźnik swoim zachowaniem nie zasłużył.

Przepisy krajowe

Postanowienia prawa przewozowego odnoszące się do winy umyślnej i rażącego niedbalstwa sprowadzają się do jednego przepisu – art. 86 stanowiącego, iż przewidziane w ustawie ograniczenia wysokości odszkodowania nie mają zastosowania, jeżeli szkoda wynikła z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika. Co to w praktyce oznacza? Osoba uprawniona nie musi wówczas ustalać wysokości odszkodowania w oparciu o ściśle określone elementy (cena wynikająca z rachunku, wartość rzeczy tego samego rodzaju itp.), a odszkodowanie za szkody inne niż w przesyłce nie będzie ograniczona do podwójnej wysokości przewoźnego. Następuje powrót do ogólnych zasad ustalania odszkodowania opisanych w art. 361 § 2 k.c.

Warto podkreślić, że opisany powyżej skutek będzie miał miejsce wyłącznie w przypadku wykazania przez uprawnionego, iż szkoda powstała z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika. Poszkodowany musi więc nie tylko udowodnić, że przewoźnik dopuścił się rażącego niedbalstwa, ale również, że właśnie to zachowanie spowodowało powstanie szkody. Przykładowo wskazana regulacja nie będzie miała zastosowania, gdy towar ulegnie zniszczeniu w wyniku wypadku podczas transportu wykonywanego przez pijanego kierowcę, jeśli wypadek został spowodowany przez inną osobę, a nietrzeźwość kierowcy nie miała wpływu na powstanie i rozmiar szkody.

Umyślnie lub rażąco niedbale

Wbrew pozorom przykłady szkód spowodowanych umyślnie przez przewoźników nie należą do rzadkości. Regularnie zdarzają się przypadki kradzieży towarów przez oszukańcze firmy transportowe, które po załadowaniu wartościowego towaru rozpływają się w powietrzu. Należy przy tym zwrócić uwagę, iż jeśli kradzieży dopuścił się podwykonawca na samym końcu łańcucha podwykonawców, winę umyślną będzie można przypisać wszystkim przewoźnikom z tego łańcucha. Zgodnie bowiem z art. 5 pr. przew. przewoźnik, który powierza wykonanie przewozu innym przewoźnikom, ponosi odpowiedzialność za ich czynności jak za swoje własne. Może się więc okazać, że podmiot, który z należytą starannością wykonywał zlecenie, zostanie ostatecznie obarczony koniecznością wypłaty pełnego odszkodowania, gdyż jego podwykonawca (albo podwykonawca jego podwykonawcy) okazał się nieuczciwy.

O ile jednak umyśle działania przewoźnika nie stanowią z reguły specjalnego problemu do zinterpretowania, o tyle dużo trudniej zdefiniować rażące niedbalstwo przy wykonywaniu umowy przewozu. Jak określić bowiem staranność, do której zobowiązany jest przewoźnik? Konieczne jest odesłanie do kodeksu cywilnego i art. 355 § 2 stanowiącego, że należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności. Mówią w skrócie od przewoźnika jako profesjonalisty można oczekiwać wyższego poziomu staranności niż od przeciętnego człowieka. W jednym z orzeczeń Sąd Najwyższy stwierdził, iż w istotę działalności gospodarczej wkomponowane jest wymaganie posiadania niezbędnej wiedzy fachowej, obejmującej nie tylko czysto formalne kwalifikacje, ale także doświadczenie wynikające z praktyki zawodowej oraz ustalone zwyczajowo standardy wymagań.

Niestaranność może przejawiać się w dwóch postaciach. W pierwszej sprawca zdaje sobie sprawę z tego, że swoim zachowaniem może wyrządzić szkodę, ale bezpodstawnie sądzi, że szkody tej uniknie (np. kierowca, który widzi że plandeka jest uszkodzona, ale zakłada, że nie będzie padać, więc towar nie ulegnie zamoczeniu). W drugiej sprawca nie wie, że może wyrządzić szkodę, choć powinien mieć taką świadomość (np. kierowca, który prowadzi pojazd ponadgabarytowy, nie ma świadomości, że powinien sprawdzić jego wysokość przed wjechaniem do tunelu).

Niedbale ale czy rażąco?

Powyższe wskazówki pozwalają na stwierdzenie, kiedy przewoźnik nie dochował należytej staranności. Trudniej jednak wytyczyć granicę pomiędzy „zwykłą” niestarannością a rażącym niedbalstwem. W literaturze prowadzono spory, czy taka granica powinna być wyznaczona w oparciu o psychiczne nastawienie sprawcy, czy też z uwzględnieniem elementów obiektywnych takich jak powszechne zasady ostrożności. Zwyciężyła ostatecznie ta druga koncepcja. Zwykle przyjmuje się więc, iż z tym ostatnim mamy do czynienia w sytuacji naruszenia najbardziej elementarnych zasad postępowania, których można oczekiwać od przewoźnika, a które są oczywiste dla każdego rozsądnego człowieka. Niekiedy rażące niedbalstwo określa się jako brak staranności, jakiej można wymagać od osób najmniej rozgarniętych. Przykładowo w jednym z orzeczeń stwierdzono, że do takiej kategorii należeć będzie przypadek samowolnej zmiany umówionej trasy przewozu i doprowadzenie do utraty kontaktu z kierowcą, co uniemożliwiało ustalenie miejsca jego pobytu.

Brak rozbudowanego orzecznictwa oraz definicji ustawowej sprawiają jednak, że rzadko kiedy ocena zachowania przewoźnika jako rażącego niedbalstwa będzie mogła być jednoznaczna. Istnieje bowiem zawsze ryzyko, że to co przez jeden sąd będzie uznane za zwykłą niestaranność, przez inny może być potraktowane bardziej rygorystycznie. Podobnie rzecz ma się z zakładami ubezpieczeń, które w swoich ogólnych warunkach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej przewoźnika dość często wyłączają swoją odpowiedzialność, gdy szkoda powstała w wyniku rażącego niedbalstwa przewoźnika. Wydaje się jednak, że dopóki baza orzecznictwa nie zostanie rozszerzona o szereg konkretnych przykładów uznawanych za rażące niedbalstwo przez Sąd Najwyższy, trudno będzie o jednolitość w tym zakresie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Subskrybuj bloga, a otrzymasz wiadomość e-mail o każdym nowy wpisie

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Krajowy przewóz drogowy towarów, Krajowy przewóz kolejowy towarów, Ogólnie o prawie przewozowym i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wina umyślna i rażące niedbalstwo przewoźnika cz. 1

  1. Witold Dominiak pisze:

    Czy prawo przewozowe może mieć zastosowanie do transportu ludzi, konkretnie do transportu- przewozu pasażerów transportem municypalnym.W styczniu br.,moja żona wysiadając z autobusu na niezabezpieczonym przed gołoledzią przystanku upadłą łamiąc kość udową nogi z wielkimi komplikacjami – do dzisiaj nie odzyskała sprawności chodzenia mimo 10 tygodniowej rehabilitacji w specjalistycznych ośrodkach.Przewoźnik stosuje różne wybiegi i odsyła do swojego podwykonawcy,a ten do kolejnego,itp.Uważam,że pasażer wsiadający do środka transportu,legalnie z biletem zawiera umowę z przewoźnikiem anie z jego podwykonawcami.Czy mam rację

    +

    +

    +

  2. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    Prawo przewozowe oczywiście znajduje zastosowanie do przewozu osób, w tym do przewozów municypalnych. Wydaje mi się jednak – nie znam szczegółów sprawy – że w tym wypadku roszczenia wynikają nie tyle z nienależycie wykonanej umowy przewozu, ale z faktu nieodśnieżenia przystanku autobusowego. Zgodnie z art. 5 ust. 3 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach odśnieżanie przystanków komunikacyjnych należy do obowiązków jednostek użytkujących tereny służące komunikacji publicznej. W tym przypadku zapewne będzie to przedsiębiorstwo autobusowe. Jeśli jednak przedsiębiorstwo wynajęło do tego profesjonalną firmę, zgodnie z art. 429 k.c. nie ponosi odpowiedzialności za to, że firma nie dopełniła tego obowiązku. Z roszczeniami należałoby się więc udać do podmiotu odpowiedzialnego za oczyszczanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.