Co dalej z ryczałtami za noclegi?

 

Temat ryczałtów za noclegi dochodzonych przez kierowców w transporcie międzynarodowym nieco przycichł w ostatnim roku. Najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego w tej kwestii wskazuje jednak, że temat wcale nie jest zakończony i wciąż może stanowić istotne ryzyko dla polskich przewoźników.

Rollercoaster z ryczałtami

Zdjęcie opatrujące ten wpis nie zostało wybrane przypadkowo. Perypetie polskich przewoźników z kwestią ryczałtów za noclegi kierowców w transporcie międzynarodowym przypominają bowiem jazdę kolejką górską – raz się jest na górze, ale już za chwilę spada się w dół.

Początki tego zagadnienia to jazda w górę – przedsiębiorcy transportowi od lat wykorzystywali w rozliczeniach z kierowcami przewidzianą w kodeksie pracy instytucję podróży służbowej i w oparciu o nią wypłacali kierowcom diety z tytułu podróży zagranicznej, które nie podlegały oskładkowaniu i opodatkowaniu. Pozwalało to na istotne obniżenie obciążeń fiskalnych wypłacanego kierowcom wynagrodzenia. Do rzadkości należały przy tym sytuacje wypłacania kierowcom diety, gdyż uznawano powszechnie, że zapewnienie kierowcy noclegu w kabinie stanowi zapewnienie bezpłatnego noclegu w rozumieniu przepisów rozporządzenia o podróżach służbowych.

SN: To nie podróż służbowa

W 2008 r. nastąpił pierwszy zjazd w dół. W uchwale 7 sędziów SN z dnia 19.11.2008 r. sygn. II PZP 11/08 stwierdzono niespodziewanie, iż „Kierowca transportu międzynarodowego odbywający podróże w ramach wykonywania umówionej pracy i na określonym w umowie obszarze jako miejsce świadczenia pracy nie jest w podróży służbowej w rozumieniu art. 77(5) § 1 k.p.”. Skutkiem tego orzeczenia było wszczęcie licznych postępowań przez ZUS i urzędy skarbowe dotyczących ustalenia należnych składem na ubezpieczenie społeczne i podatków od kwot wypłacanych kierowcom z tytułu podróży służbowej. Organy zaczęły bowiem uznawać te wypłaty za kwoty zwykłego wynagrodzenia za pracę.

Interwencja ustawodawcy

Problemom przewoźników postanowił zaradzić ustawodawca i w ustawie z dnia 12.10.2010 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz zmianie niektórych innych ustaw przeprowadził stosowną nowelizację ustawy o czasie pracy kierowców. Wprowadzono wówczas do ustaw definicję podróży służbowej, która sprawiła, że kierowcy w transporcie międzynarodowym byli uznawani za przebywających w podróży służbowej, a nadto przewidziano, że kierowcom będą przysługiwać należności z tytułu podróży służbowej wydane na podstawie stosownych przepisów kodeksu pracy. Dodatkowo w przepisie przejściowym nakazano, by w trwających postępowaniach podatkowych i administracyjnych stosować nowe przepisy również w odniesieniu do poprzednio wypłaconych należności. Dzięki temu nie było podstaw do obciążenia przewoźników zaległymi podatkami i składkami. Nie uregulowano natomiast kwestii ryczałtów za noclegi dla kierowców, gdyż kwestia wydawała się wówczas oczywista – skoro kierowcy śpią w kabinie pojazdu, mają zapewniony bezpłatny nocleg.

Uchwała SN, która uruchomiła lawinę

Sytuacja wydawała się dla przewoźników korzystna – większość z nich wypłacała kierowcom diety, a nieliczni również ryczałty za noclegi, choć z reguły odbywało się to kosztem zmniejszenia diety. Prawie nie zdarzały się przypadki wypłacania zarówno diety jak i ryczałtu w pełnej wysokości przewidzianej stosownymi rozporządzeniami.

Niestety ten obraz uległ dramatycznej zmianie po wydaniu przez Sąd Najwyższy uchwały 7 sędziów z dnia 12.06.2014 r. sygn. II PZP 1/14, w której uznano, iż zapewnienie kierowcy w transporcie międzynarodowym noclegu w kabinie pojazdu nie stanowi zapewnienia bezpłatnego noclegu w rozumieniu rozporządzenia. W związku z tym takiemu kierowcy należy się ryczałt za noclegi w wysokości co najmniej przewidzianej w rozporządzeniu, a pracodawca nie ma prawa w aktach wewnątrzzakładowych obniżyć wysokości tego ryczałtu.

Uchwała została odebrana w doktrynie bardzo krytycznie. Podkreślano nie tylko, że nie uwzględnia ona specyfiki transportu międzynarodowego, ale również, że w zakresie dotyczącym możliwości pracodawców prywatnych obniżenia wysokości ryczałtu za noclegi w układzie zbiorowym, regulaminie wynagradzania czy umowie o pracę jest wprost sprzeczna z kodeksem pracy. Głosy te nie miały jednak specjalnego znaczenia. Kierując się wytycznymi Sądu Najwyższego sądy powszechne zaczęły zasądzać taśmowo należności z tytułu ryczałtów za noclegi. Korzystne rozstrzygnięcia zachęcały kolejnych powodów do wszczęcia postępowań, co zaowocowało tysiącami nowych spraw o ryczałty za noclegi.

Odsiecz Trybunału

Ponieważ tym razem ustawodawca nie przejawiał większej woli, by problem uregulować na poziomie ustawowym, a Sąd Najwyższy był niewzruszony na jakąkolwiek argumentację prawną i podtrzymywał w kolejnych wyrokach stanowisko przyjęte w uchwale, jedyną nadzieją przewoźników był Trybunał Konstytucyjny, który przyjął do rozpoznania wniosek Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska o zbadanie zgodności z Konstytucją przepisów o czasie pracy kierowców w związku z przepisami kodeksu pracy, które stanowiły podstawę zasądzania ryczałtów za noclegi.

Trybunał w wyroku z dnia 24.11.2016 r. sygn. K 11/15 uwzględnił w całości wniosek i stwierdził, że przepisy art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców w związku ze stosownymi przepisami kodeksu pracy o podróżach służbowych, a także przepisami rozporządzeń regulującymi zasady wypłacania ryczałtów za noclegi są niezgodne z Konstytucją.

W uzasadnieniu Trybunał wskazał, że przepisy te obarczone są dwiema podstawowymi wadami, które czynią je niezgodnymi z zasadami demokratycznego państwa prawnego, a tym samym  art. 2 Konstytucji.

Po pierwsze uznał, iż doszło do kaskadowego odesłania, które jest niezgodne z technikami prawodawczymi i utrudnia, a niekiedy uniemożliwia właściwe odtworzenie treści normy prawnej jej adresatowi.

Po drugie stwierdził, że niewłaściwe jest odwoływanie się przez ustawodawcę do przepisów, które są nieadekwatne do realiów pracy kierowców w transporcie międzynarodowym.

 

Sąd Najwyższy nie rezygnuje z ryczałtów

Początkowo wydawało się, że problemy przewoźników z ryczałtami się szybko skończą. Kierowcy masowo cofali pozwy lub zawierali ugody, w których w zamian za zrzeczenie się swoich roszczeń uzyskiwali zgodę na nieobciążanie ich kosztami postępowania. W tych nielicznych wypadkach, w których decydowali się podtrzymać swoje żądania, sądy z reguły oddalały powództwa, uznając, że wobec stwierdzenia niekonstytucyjności przepisów stanowiących podstawę żądań kierowców, brak jest podstawy prawnej do zasądzenia ryczałtów.

Wydawało się też początkowo, że również Sąd Najwyższy nie będzie miał problemu z zaakceptowaniem stanowiska Trybunału. W wyroku z dnia 14.02.2017 r. sygn. I PK 77/16 Sąd Najwyższy przyjął, że wobec wyroku Trybunału nie ma podstaw do stosowania wobec kierowców i przewoźników rozporządzenia o podróżach służbowych.

Pojawiło się jednak również przeciwstawne stanowisko w wyroku z dnia 21.02.2017 r. sygn. I PK 300/15, w którym Sąd Najwyższy stwierdził, że jakkolwiek art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców został uznany za niekonstytucyjny, to wciąż można zasądzać należności z tytułu ryczałtów za noclegi, opierając się wprost na przepisach kodeksu pracy bez odwoływania się do ustawy o czasie pracy kierowców.

To orzeczenie również zostało krytycznie przyjęte przez przedstawicieli doktryny, którzy podnosili, iż stosowanie konstrukcji przyjętej przez Sąd Najwyższy nie rozwiązuje problemów, które Trybunał Konstytucyjny uznał za podstawę niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów.

Kolejna uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego

Te dwie przeciwstawne linie orzecznicze były powtarzane w kolejnych rozstrzygnięciach Sądu Najwyższego, w związku z czym jeden ze składów orzekających postanowił zadać pytanie prawne składowi rozszerzonemu. Zaowocowało to kolejną uchwałą 7 sędziów SN z dnia 26.10.2017 r. sygn. III PZP 2/17, w której uznano, iż pomimo wyroku Trybunału istnieje podstawa prawna do domagania się ryczałtów za noclegi. Jednocześnie Sąd Najwyższy przyznał, że pracodawca prywatny ma prawo obniżyć w aktach wewnątrzzakładowych wypłacaną kwotę ryczałtu poniżej wartości ustalone w rozporządzeniu.

W uzasadnieniu uchwały, które niedawno zostało opublikowane, Sąd Najwyższy stwierdził, iż wyrok Trybunału nie stoi w sprzeczności z przyjętą uchwałą, gdyż wyrok ten zakwestionował art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców tylko z uwagi na kaskadowość regulacji, a nie dotyczył samego wypłacania ryczałtów za noclegi.

Niezgodność uchwały z wyrokiem Trybunału

W mojej ocenie powyższe stwierdzenie Sądu Najwyższego pozostaje w sprzeczności zarówno z literą jak i duchem wyroku Trybunału. Warto w tym miejscu przytoczyć cytaty z uchwały SN i wyroku TK.

Sąd Najwyższy w swoim uzasadnieniu stwierdził m.in.:

„z przywołanych przepisów ustawy o czasie pracy kierowców wynika jednoznacznie, że po stronie kierowców transportu międzynarodowego powstają dodatkowe koszty, które powinny zostać zrównoważone przez pracodawcę. W tym zakresie, niezaprzeczalną wolą ustawodawcy było ich rozliczenie według zasad ukształtowanych dla pozostałych pracowników. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zakwestionował art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców nie z powodu niezgodności z Konstytucją tego rozwiązania, ale z uwagi na posłużenie się wadliwą metodą legislacyjną. Oznacza to tylko tyle, że przy ukształtowaniu sytuacji prawnej kierowców po wyroku Trybunału czynnik ten należy uwzględnić.”

Takie stwierdzenie sugeruje, że dla Trybunału istotna była tylko kwestia kaskadowości czyli formy regulacji, a nie kwestia jej treści.

Tymczasem w wyroku Trybunału można znaleźć coś zupełnie przeciwnego:

„Po trzecie, Trybunał Konstytucyjny uznał za wadliwą konstrukcję odesłania zawartą w zakwestionowanym unormowaniu nie tylko z uwagi na jej kaskadowy charakter, ale także ze względu na uregulowanie określonego rodzaju stosunków prawnych (tj. należności na pokrycie kosztów związanych z wykonywaniem przez kierowców podróży służbowej) poprzez odesłanie do nieadekwatnej dla tych stosunków materii uregulowanej w ogólnych zasadach przyjętych w art. 77§ 3-5 kp, co również jest sprzeczne z właściwą techniką stosowania przepisów odsyłających.”

Trybunał wyraźnie wskazuje więc, iż problemem nie jest tylko sam art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców ze swoim kaskadowym odesłaniem, ale sam fakt stosowania przepisów przewidzianych dla zwykłych pracowników do kierowców transporcie międzynarodowym, których charakter pracy jest diametralnie inny.

Warto tu przytoczyć również kolejne słowa Trybunału:

„Trybunał uznał, że konstrukcja normatywna przyjęta w przepisach zakwestionowanych w pkt 1 i 2 petitum wniosku, doprowadziła do nieprzewidywalności skutków prawnych działań podjętych na podstawie tych przepisów przez pracodawców branży transportowej. Trybunał uznał, że ustawodawca, pozostawił nadmierną swobodę organom stosującym prawo przy ustalaniu zakresu normowania uprawnień kierowców zatrudnionych w transporcie międzynarodowym i związanych z nimi obowiązków pracodawców. Jak już wskazano, przejawem realizacji zasady określoności przepisów prawa jest formułowanie przepisów w sposób logiczny i precyzyjny oraz poprawny pod względem językowym, tak aby intencja ustawodawcy co do kręgu podmiotów i okoliczności zastosowania danej normy prawnej nie budziła u jej adresatów wątpliwości. Wymogi te zostały naruszone przy ustanawianiu zakwestionowanych przepisów. Stały się one bowiem nie tylko niezrozumiałe dla ich adresatów, ale także wywoływały rażąco odmienne interpretacje najwyższych organów sądowych. Sam fakt stworzenia nazbyt szerokich ram dla organów stosujących prawo, które muszą zastępować ustawodawcę w zakresie dookreślania zagadnień uregulowanych w sposób nieprecyzyjny, świadczy o naruszeniu zasady określoności prawa.”

W tym kontekście ciekaw jestem, czy zdaniem Sądu Najwyższego z punktu widzenia pracodawcy rzeczywiście istnieje różnica, czy nieprzewidywalne dla niego skutki prawne wynikają ze stosowania przez sądy przepisów o ryczałtach za noclegi na podstawie art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców czy też na podstawie kodeksu pracy bezpośrednio?

Chyba tak, skoro uznał, że zaskakiwanie adresata treścią normy prawnej w oparciu o art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców jest niekonstytucyjne, ale w oparciu bezpośrednio o kodeks pracy jest już ok.

Miejmy nadzieję, że Trybunał będzie miał okazję ponownie pochylić się nad tym problemem i potwierdzi niekonstytucyjność tych rozwiązań niezależnie od przyjętej podstawy prawnej.

Podsumowanie

Z punktu widzenia przewoźników kluczowe jest potwierdzenie w ostatniej uchwale, że nie może być zakwestionowane wypłacanie ryczałtów poniżej stawek z rozporządzenia, jeśli zostało przyjęte w układzie zbiorowym, regulaminie wynagradzania lub umowie o pracę. Pracodawcy, którzy uregulowali tę kwestię w aktach wewnątrzzakładowych, mogą więc spać spokojnie.

W gorszej sytuacji są ci, którzy takich regulacji nie czynili. Warto przy tym pamiętać, iż o ile nic innego nie wynika z treści umowy o pracę, jej treść można kształtować również ustnie czy też w sposób dorozumiany. Nie jest więc wykluczona sytuacja, w której doszło do zawarcia pomiędzy stronami ustnego  porozumienia, iż pracownik nie będzie otrzymywał ryczałtów za nocleg w zamian za zwiększoną dietę. O ile taka okoliczność zostanie wykazana przez pracodawcę, również w świetle przytoczonej uchwały może liczyć na korzystne rozstrzygnięcie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Subskrybuj bloga, a otrzymasz wiadomość e-mail o każdym nowy wpisie

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Przegląd orzecznictwa i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Co dalej z ryczałtami za noclegi?

  1. Robert pisze:

    Jaki ryczałt. Zawód kierowcy zawodowego to spanie w tygodniu w ciezarowce. To w Polsce pisze sie ustawy w nocy na kolanie I później przewoznicy mają problemy. Zmienić orzecznictwo i basta.

  2. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    @ Robert

    Niestety ustawodawca kilka lat przespał, a z powodzeniem można było tę sprawę już dawno uregulować. Najnowsza propozycja, o której jeszcze napiszę, idzie w dobrym kierunku, gdyż pozwoli na zaliczenie całości wynagrodzeń do płacy minimalnej, a jednocześnie w znaczny stopniu pozostawi ulgi w podatkach i składkach.

  3. Rpr pisze:

    W artykule zapomniano wspomnieć o tym że sąd powinien rozważyć czy przyjęta w regulaminie stawka odpowiada ,,niepozorności,, tego świadczenia, przy czym jego wysokość powinna być ,,moderowana,, do kosztów hotelu. Dowodzenie w sądzie po tylu latach że,,dieta zawierała ryczałt,, jest coraz bardziej popularne, ale zazwyczaj ma się nijak do treści regulaminów i twierdzeń pracodawców podnoszonych przed np. wznowieniem. Jeśli pozwany zadał biegłego, twierdził że nie wypłacał to takie zakłamywanie rzeczywistości można z góry o kant pewnej części ciała rozbić. Sam osobiście nie cofnąłem żadnego pozwu. Obecnie sytuacja może się zmienić tylko po reformie SN, choć akurat na niekorzyść pracodawców patrząc którzy sędziowie odejdą z izby.

  4. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    @ Rpr

    Prawda jest taka, że kierowcy w zdecydowanej większości przypadków nie byli pokrzywdzeni przez pracodawców, a ewentualny brak ryczałtu był rekompensowany zwiększoną dietą. Z punktu widzenia kierowcy istotne było, ile otrzyma za wykonywaną pracę, a nie z jakiego to będzie tytułu i było obojętne, czy dostanie dietę czy ryczałt. Fala pozwów nie była więc wyrazem niewywiązywania się przez pracodawców z warunków umów z kierowcami, ale tego, że wielu uznało, że jest okazja do zarobienia dodatkowych pieniędzy, więc czemu nie skorzystać. Sama rozmawiałem z wieloma kierowcami przed salami rozpraw i taka była najczęstsza motywacja. Przypadki, gdy pracodawcy fałszowali dokumentację i mieli koszty na papierze, a nie płacili kierowcom, były naprawdę incydentalne.

    Stąd właśnie poczucie niesprawiedliwości po stronie pracodawców. Umawiali się z kierowcami w określony sposób, w oparciu o te umowy ustalali warunki cenowe dla klientów, a nagle w wyniku nieprzemyślanej decyzji SN zostali zmuszeni do wypłacania wielotysięcznych odszkodowań dla kierowców. Gdyby sytuacja od samego początku była jasna tzn. że ryczałty się należą, kierowcy dostawaliby tyle samo – po prostu obniżono by dietę do minimum – a nikt by później pracodawców nie ścigał.

    Sąd Najwyższy niestety wykazał się brakiem znajomości realiów pracy kierowców, a do tego w uchwale z 2014 r. wprost złamał kodeks pracy (w zakresie możliwości ustalenia niższych stawek za ryczałt), a teraz się z tego wycofuje, choć przecież nic się nie zmieniło w kwestii obowiązywania tych przepisów (jeśli w ogóle przyjąć wbrew wyrokowi TK, że znajdują one zastosowanie do podróży służbowych kierowców).

  5. Rpr pisze:

    Jeśli kierowca umówił się z pracodawcą że dieta zawiera nocleg to należy to wykazać. Jeśli nie a tego rodzaju żądanie jest zasadne to dlaczego go nie dochodzić? Zawsze chodzi o pieniądze i prawie zawsze nie rezygnuje się z pieniędzy. Takie życie.

  6. Paweł Judek Paweł Judek pisze:

    @ Rpr

    Po pierwsze koszty noclegów dochodzone przez kierowców mają się nijak do rzeczywistych kosztów noclegów przez nich ponoszonych. Jeśli nawet były jakieś koszty z tym związane (pranie pościeli, prysznice itp.) to stanowią one niewielki ułamek dochodzonych należności. Tyle w temacie potocznie rozumianej sprawiedliwości.

    Po drugie kierowcy umawiali się z reguły na konkretną kwotę, którą będą otrzymywać mniej więcej do ręki i zupełnie nie byli zainteresowani, z jakiego tytułu ją otrzymają. Przesłuchałem w tych sprawach naprawdę wielu kierowców i taka jest rzeczywistość. W praktyce prawie każdy potwierdzał, że otrzymywał to, na co się umówił z pracodawcą, a o ryczałty wystąpił dlatego, bo dowiedział się, że można, a kolega dostał kilkadziesiąt tysięcy. Kierowcy w zdecydowanej większości przypadków nie byli więc pokrzywdzeni, a po prostu dostali gwiazdkę z nieba w postaci uchwały SN z 2014 r.

    Po trzecie – to już argument natury konstytucyjnej – nie może być tak, że norma jest skonstruowana w taki sposób, że jej adresaci: zarówno pracodawcy jak i pracownicy przez wiele lat nie potrafią jej należycie odczytać. Dlaczego do 2014 r. tylko nieliczne firmy wypłacały ryczałty? Bo zdecydowana większość zakładała, że zapewnia bezpłatny nocleg. Jeśli więc SN chciał zmienić tę utrwaloną interpretację, winien to był zrobić z mocą na przyszłość, a nie objąć stany faktyczne sprzed wydania uchwały.

    Lektura wyroku TK jest jednoznaczna, takie działania są niekonstytucyjne. Niestety SN postanowił ten fragment argumentacji TK zupełnie pominąć i ograniczyć się tylko do kaskadowości, co jest problemem w tej sprawie drugorzędnym. TK powiedział jasno: regulacja jest nieadekwatna, a przewoźnicy nie mieli możliwości prawidłowo odczytać przepisów. Te problemy pozostają niezależnie od tego, czy oprzemy się na art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców czy będziemy stosować bezpośrednio kodeks pracy.

    Z tego względu nową uchwałę SN odczytuję jako próbę ograniczenia negatywnych skutków uchwały z 2014 r., ale bez przyznania się do tego, że cały koncept przyjęty przez SN w tej sprawie jest bezprawny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.